Mundurki miejskie? Czy to możliwe, aby całe miasteczko chodziło tak samo ubrane?

W Polsce jeszcze niedawno toczono zacięte boje o obowiązek noszenia mundurków szkolnych.  Większość z nas była zdecydowanie przeciwna temu projektowi, pomimo, iż miał swoje plusy.  W Wielkiej Brytanii na przykład nie do pomyślenia jest fakt, że można  pójść do szkoły bez mundurka. Również wiele firm ubiera swoich pracowników w identyczne stroje. Ten fakt akurat nikogo z nas nie dziwi. Natomiast żeby całe miasteczko chodziło jednakowo ubrane? W te same stroje? Wszyscy na raz? I to jeszcze dobrowolnie, bez żadnego przymusu? Nierealne. Wytwór wyobraźni, wręcz awykonalne powie wielu z Was. Czy na pewno?

Otóż w małym, bo w około 36 tys. miasteczku w północnej Gwatemali znajdującym się wysoko w górach, wszyscy mieszkańcy ubierają się tak samo. Z własnej woli, bo tradycja, bo przywiązanie do grupy, bo zjednoczenie. Jest to miejsce zupełnie nieturystyczne, trudno dostępne i absolutnie prawdziwe. Mężczyźni noszą niebieskie lub fioletowe koszule w białe pasy i spodnie w czerwono białe pasy. Na głowach mają jasne sombrera otoczone niebieską wstążką. Kobiety do bardzo kolorowych bluzek dodają stonowane, raczej ciemne spódnice. Chodzą w sandałach lub klapkach, bez żadnych skarpet czy rajstop. Jest to o tyle niezrozumiałe, że na wysokości 2600 m.n.p.m. potrafi być bardzo zimno, zwłaszcza rano i wieczorami. Stroje te są bardzo kolorowe i prezentują się ciekawie nie tylko na tle naszych codziennych. Niestety, tylko z daleka. Z bliska na wielu widać plamy i brud. A dzieje się tak dlatego, gdyż mieszkańcy chodzą w nich na co dzień zarówno w domu, do pracy w polu czy do kościoła. Przykrą sprawą jest, że alkoholizm i bezrobocie są tam bardzo powszechne. Co za tym idzie powszechnym widokiem są również pijani mężczyźni  leżący na trawie, w rowie czy na asfalcie. To również nie pomaga w utrzymaniu czystości stroju.

Brak turystów oznacza, że można spokojnie usiąść sobie na ławce i przyglądać się życiu mieszkańców. Rytm dnia jest bardzo podobny do takiego, jaki był u nas wiele wieków temu. Nie ma tam żadnych kin, restauracji, wielkich centrów handlowych czy nawet bankomatów.  Zamiast tego po ulicach licznie biegają zwierzęta gospodarstwa domowego jak na przykład kury, kozy czy świnie. Życie toczy się tu powoli i spokojnie. Todos Santos pozostaje nadal jednym z nielicznych już miejsc, w którym można zaobserwować prawdziwe życie współczesnych Majów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s