Biała Świątynia.

Jest to najpiękniejsza chyba świątynia, jaką zwiedzaliśmy.  Znajduje się na północy Tajlandii niedaleko miasta  Chiang Rai.  Nietrudno ją znaleźć, bo jest dużą atrakcją turystyczną, co wcale nie dziwi. Jest ona zupełnie inna od wszystkich dotychczas odwiedzonych przez nas świątyń      i miejsc kultu religijnego. Od pierwszego wejrzenia zachwyca bielą i wspaniałymi, misternie zrobionymi zdobieniami.  Patrząc na nią mieliśmy wrażenie, że przyglądamy się baśniowemu pałacowi Królowej Śniegu. Wystarczyło tylko zaczekać, żeby pojawiła się w swojej karecie         z kilkoma siwkami.  Nie zgadzał się tylko krajobraz i temperatury.  Bardzo chcieliśmy już znaleźć się na moście, którym przechodzi się do głównego budynku.  Patrząc na taki przepych trudno było sobie wyobrazić co się znajduje w środku. Niestety pierwszy zachwyt został przyćmiony już przy samym wejściu na most. Znajduje się tutaj las powykręcanych rąk wychodzących z ziemi. Ma to oczywiście swoją symbolikę, jednak każdy ma swoje skojarzenia. Te nasze nie były ciekawe. Cofały się wiele lat wstecz, do lat 1939-45. W rzeczywistości ręce mają symbolizować niepohamowane pożądanie. Most ma być drogą do szczęścia.  Wnętrze świątyni również nasz zadziwiło. Jednak nie tyle swoim kunsztem i przepychem, jak się spodziewaliśmy, ale prostotą i szarością. Zdaje się być zupełnie nieinteresujące w porównaniu do elewacji.  Ciekawostką jest też przyświątynna toaleta cała pokryta złotem. Kolor złoty uświadamiać ma jak bardzo ludzie są skoncentrowani na pieniądzach i dobrach materialnych. Biel natomiast skupia się bardziej na dobrach duchowych, pokazując że ludzie bardzo często błądzą. Miejsce to jest, de facto, pełne symboliki. Według słów naszego przewodnika, jej architekt, Chalermachai Kosipipat, ma bardzo ‚bujną’ przeszłość. Udało mu się jednak wyjść z nałogów i problemów więc postanowił się odwdzięczyć bogom stawiając tę świątynie. Sam Chalermachai, natomiast mówi, że dzieło to ma mu zapewnić nieśmiertelność.

Warto dodać, że świątynia nie jest żadnym zabytkiem. Jest współczesnym dziełem, nad którym prace rozpoczęły się w 1997r i trwają nieprzerwanie do dziś. Architekt mówi, że według jego wyliczeń powinny zakończyć się około 50-60 lat po jego śmierci.  W 2014 roku tereny te nawiedziło trzęsienie ziemi, ale na szczęście  nie uszkodziło trwale budynków.

Do obejrzenia większej ilości zdjęć zapraszamy na http://www.facebook.com/oczami.dos.gringos  lub na Instagram @dosgringoswpodrozy lub @aliskade.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s