Chicken bus – transport w Gwtemali

W naszym ostatnim poście poruszyliśmy kwestię transportu. Z Waszych reakcji wywnioskowaliśmy, że ten temat bardzo Was zaintrygował. Dlatego też teraz opiszemy inny transport, na innym zupełne kontynencie, ale równie niebezpieczny, i podróżowanie trzyma tak samo w napięciu jak w Senegalu.

W Gwatemali cały ruch odbywa się głównie drogami. Nie ma pociągów ani samolotów w takim rozumieniu jak nasze, europejskie. Po drogach krajowych i lokalnych ludzie poruszają się głownie autobusami i busikami. Prym wiodą tutaj tzw chicken busy. Są to zezłomowane ( jak dobrze nam już ten termin jest znany 😉 ) w Stanach Zjednoczonych autobusy szkolne. W Gwatemali mówią, że były one w Ameryce wycofane z ruchu. Gwatemalczycy odkupują je i zabierają do swoich warsztatów, z któych

wyjeżdżają zupełnie odmienione.  Kolorowe, z błyszczącymi błotnikami, całe w lampkach i innych świecidełkach. Właściciele nadają im imiona żeńskie, co jest dodatkową atrakcją.

Sama jazda już jednak do najmilszych nie należy. Autobusy te po pierwsze nie mają klimatyzacji więc okna są zazwyczaj otwarte. Rzadko kiedy jedzie się ulicami asfaltowymi, więc ilość kurzu, który zbiera się w pojeździe jest nieograniczona. Do tego nie zawsze są  tam siedzenia. Często można usiąść na samym stelażu z metalowych rurek i jechać tak kilkaset kilometrów. Do tego autobusy są chyba z domieszką gumy w karoserii, bo do wehikułu przeznaczonego na 45 osób mieści się dobre dwa, trzy razy tyle. Do tego każdy coś je, pije lub żuje. Tłuszcz z zakupionych na przystanku pieczonych kurczaków leje się strumieniami na siedzenie,  lody roztapiają się kapiąc na strój pasażera siedzącego obok, rozlewają się butelki z napojami ect. Do tego niezliczona ilość kur, kaczek i innych stworzeń, które towarzyszą w podróży.

Na dworcach, na pierwszy rzut oka panuje ogromny chaos, który jednak okazuje się być doskonale zorganizowanym  porządkiem, nad którym panują tzw naganiacze. Oni bezbłędnie wskażą nam pojazd jadący w danym kierunku. Warunek tylko jest jeden: musimy dodać, że chcemy jechać directo, czyli bezpośrednio. W przeciwnym razie będziemy się kilka razy po drodze przesiadać, często w miejscach dość specyficznych.

Nie mówiąc już o sposobie jazdy kierowców, którzy nastawiając muzykę na cały regulator pędzą po krętych i dziurawych drogach jakby brali udział w Fromule 1 a nie przewozili setki pasażerów nad różnego rodzaju przepaściami i rzekami. Zupełnie odradzamy taką podróż osobom z choroba lokomocyjną i wysokościową.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s