Wietnamski motorek

Podczas naszych podróży poruszaliśmy się już różnymi środkami lokomocji. W Wietnamie przyszedł czas na motorek. Mały, zgrabny cały czarny. Prezentował się całkiem dobrze, kiedy przyprowadził go nam chłopak z recepcji.

-jest wasz. Bawcie się dobrze i szerokiej drogi -powiedział wręczając nam dwa kaski ‚Hello Kitty’ jeden żółty, drugi różowy.

Ubaw mieliśmy niemały wybierając kto ubierze jaki kolor. Muszę Wam powiedzieć, że był to moj absolutny debiut motorowy zarówno w roli pasażera jak i kierowcy. Tym razem poprzestałam na byciu pasażerem.

Motorek jak motorek, był automatyczny więc z założenia powinno się jechać dużo łatwiej. Ruszyliśmy. Spokojnie, powoli, jak smok ociężale i bardzo niezgrabnie. Po kilku kilometrach poczuliśmy się już o wiele pewniej, tyle, że nie bardzo wiedzieliśmy jeszcze gdzie znajduje się druga najważniejsza część pojazdu, po baku oczywiście, a mianowicie klakson. Na stacji benzynowej, tak tak udało nam się też nasz pojazd zatankować, doszukaliśmy się wreszcie sygnału. Teraz już spokojnie można było ruszać w trasę. No i pojechaliśmy bocznymi drogami, nie daj boże wyjechać na główną, pomiędzy polami ryżu, wioskami i górami wapiennymi. Wszystko szło dobrze,  dopóki z drugiej strony nie nadjechał samochód. Droga dla nas dwóch była za wąska, ale kierowca zdawał się tym nie przejmować. Jakoś udało nam się wyminąć, bo my stanęliśmy na boku.  Ruszyliśmy dalej a zza zakrętu wyłoniło się…..stado bawołów. Na liczniku mieliśmy zatrważającą prędkośc 30 km/h i mieliśmy średnią stabilność. Bawoły spojrzały na nas lekceważąco i powoli szły sobie dalej. Nagle zza bawołów rozległ się ogłuszający dzwięk  kalksonu i na ulicy pojawiła się wielka ciężarówka wyładowana po brzegi. Zaczęło się właśnie oberwanie chmury. Zatrzymaliśmy się w malutkim sklepiku i poczekaliśmy chwilkę. Kiedy ponownie pojawiło się słońce droga była już zupełnie pusta, ale mokra i oczywiście dziurawa jak ser szwajcarski.

– oj, kobieta nas wyprzedza – usłyszałam, jak minęla nas malutka Wietnamka z całym koszem warzyw.

-nic się, nie martw- odpowiedziałam -jutro będzie lepiej.

Czy będzie rzeczywiście, zobaczymy. ‚Nasz’ motorek stoi pod hotelem gotowy na jutrzejsze jazdy pośród pól ryżu i gór wapiennych. Do miasta się nie wybieramy.

Cena wynajmu motorka na dobę to jakieś 17pln, a do tego paliwo za około 5 pln. 40pln a ile szczęścia przez całe dwa dni!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s