Wojny u Dani rozpoczynały się z trzech powodów. Najczęstszym powodem były kobiety, potem świnie i na końcu ziemia. Były to wojny okrutne i bezwzględne. Walczyli głownie używając dzid i łuków, spotykając się na polanie. Wtedy staczali bitwę i było po sprawie. Natomiast istniał jeszcze jeden sposób walk i pokonywania przeciwnika. Dużo groźniejszy i niestety też dużo bardziej skuteczny. Dani truli wody sąsiedniego, skłóconego plemienia. Śmierć następowała w konwulsjach. Ginęli wtedy wszyscy. Nie tylko wojownicy. Kobiety i dzieci też.

Dziś Dani, jako jedyne z rdzennych plemion na Papui, nie używa już łuków i strzał, nie truje też wód. Asmaci i Korowaje potrzebują ich jeszcze na polowania, natomiast Dani nie ma już takiej potrzeby. Żyją w Dolinie Baliem, blisko miasta. Polowanie już nie ma racji bytu. Nadal mają jednak swoje łuki i strzały.

Podczas naszego pobytu w Surobie przyszedł do nas stary już wojownik i pokazał swoją wielką dumę, swój łuk i strzały.  Przyznać musimy, że oniemieliśmy. Wspaniałe, ręcznie rzeźbione strzały, robione z drzewa były przepiękne. Misterna robota. Dani mają kilka rodzajów strzał. W zależności od tego, co chcieli upolować: świnię, ptaki czy kuskusy. Wojownik pokazał nam też strzały na człowieka. Widok- dość niezwykły. Strzały te były regularnie zatruwane, żeby były skuteczniejsze. Używano do tego tylko naturalnych składników korzonków, traw, liści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s