W krainie Asmatów, cz 2

Od 1623 roku do połowy XX wieku o Asmatach wiadomo było tylko tyle, że istnieją. Pierwszy kontakt z nimi, niezbyt przyjemny miał Jan Carsztens holenderski kupiec, który nawet nie zdołał zejść z pokładu. Podobnie było z kolejnym Holendrem Kloffem, który musiał szybko uciekać z powrotem na statek, żeby ratować życie swoje i swoich ludzi. Nie udało się także kapitanowi Cookowi.

Dopiero na początku XX wieku w Merauke udało się założyć siedzibę rządu i można było powoli zacząć wypuszczać ekspedycje na te tereny. Odkrycia, których dokonywali, zarówno te z dziedziny biologii jak i wielu innych. Zaczęto powoli zbliżać się do Asmatów, jednak pierwsza wojna światowa zupełnie pomieszała szyki.

Powrócono tutaj w latach pięćdziesiątych i wtedy już nawiązany został bezpośredni kontakt z tym plemieniem. Pierwsi misjonarze byli osobami wykształconymi pod każdym względem, z dużymi pokładami cierpliwości, wytrwałości i z ogromnymi umiejętnościami retorycznymi. Tylko tacy ludzie mogli przeniknąć do tego szczepu żadnego krwi i zemsty, do wspólnoty kanibali, do jednej z najgroźniejszych społeczności świata. Co tam zastali?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s