Najsłynniejsze zaginięcie świata.

Do dzisiaj temat zniknięcia Michaela Rockefellera budzi zainteresowanie nie tylko pośród ludzi zamieszkujących tamte tereny. Jest to jedna z nierozwiązanych zagadek kryminalistycznych XX wieku. Nie pomogły niewyobrażalne środki finansowe wyłożone na poszukiwania ani zaangażowanie osób z najwyższych szczebli zarówno amerykańskich jak i indonezyjskich. Wiele lat śledztwa zakończyło się fiaskiem.

Nie wiadomo co, się stało, dlaczego Michael nie wrócił. Nie znane są powody jego zaginięcia, natomiast znane są trzy teorie, które tłumaczą to, co mogło się wydarzyć.  Mieszkańcy tej wyspy przychylają się do jednej z nich, takiej, która dla nich wydaje się najbardziej prawdopodobna, dla nas natomiast jest ona najbardziej niewyobrażalna. My w ogóle nigdy nie przypuszczalibyśmy, że temat ten jest wciąż tak żywy w krainie Asmatów, wystarczy wypowiedzieć nazwisko Rockefeller, by wzbudzić dyskusję. Jedni natychmiast się ożywiają zaczynając rozmowę, inni stają się od razu mocno zachowawczy, wycofują się,a pomiędzy innymi tematu lepiej w ogóle nie ruszać, gdyż jest największym  możliwym tabu.

Pierwsza teoria głosi, że Michael po wyskoczeniu z łódki, zwyczajnie się utopił, pomimo, że był fantastycznym pływakiem. Realne, czasami właśnie zawodowcy popełniają największe błędy. Druga głosi, że rozerwały go na strzępy, potężne, słonowodne, dochodzące do 5 m, krokodyle różańcowe, które żyją na Wybrzeżu Kazuarin, w Zatoce Flamingów na Morzu Arafura. Możliwe, z krokodylami, podobnie jak z rekinami mało komu udało się wygrać. Trzecia mówi, że w jego zaginięciu mieli swój duży udział sami Asmaci, którzy byli bardzo niezadowoleni ze sposobu, w jaki postępował z nimi. Nie zaakceptowali tego, jak zabierał im ich własność, po to tylko, by poszerzać swoją kolekcję, swoje bogactwo. Należy pamiętać, że był rok 1961…. W jednej z wiosek, w której byliśmy, znaleziono kość udową człowieka, który był dużo wyższy i potężniejszy niż oni sami oraz jego okulary, które równie dobrze mogły być znalezione przy brzegu, gdzie nastąpił atak krokodyla. Przewodnik uprzedził nas już dużo wcześniej, żeby akurat tutaj, w tym miejscu, nie poruszać tego tematu, a nawet nie wypowiadać imienia o zbliżonym brzmieniu. Byliśmy więc wyjątkowo cicho i tylko przyglądaliśmy się ludziom z tej małej wioski P., daleko pośród gęstej dżungli, pomiędzy plątaniną korzeni namorzynowych lasów, na brązowo -żółtych wodach rzek Siretsy i Morza Arafura.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s