Plastikowy świat nad rzeką Siretsy.

Napisaliśmy, co prawda, w naszym poprzednim poście, że to już ostatni wpis dotyczący Papui, jednak jest jeszcze jeden temat, którego nie poruszyliśmy. Dotyczy on niestety dużo większego terytorium niż tylko Wybrzeże Kazuarin czy nawet cała Papua Nowa Gwinea, a jest bardzo poważnym problemem, o którym należy mówić.

Degradacja środowiska naturalnego. Podczas naszego pobytu na Papui nie zobaczyliśmy ani jednego wysypiska śmieci, ba, nawet żadnego kubła na śmieci nie było. Ludzie pozbywali się odpadów w sposób przerażająco prosty, dla nas nie do przyjęcia. Wrzucali je bezpośrednio do rzek, wydając się zupełnie nie przejmować grozą sytuacji.  A sytuacja była groźna, bo w wodzie łądowały nie tylko odpady organiczne ale również nieorganiczne przedmioty.

Po wlaniu butli oleju silnikowego do naszej motorówki pusta butelka z resztkami tegoż oleju znalazła się w wodzie. Długo patrzyliśmy jak dryfuje sobie spokojnie na wodach rzeki Siretsy, a pozostałości oleju wylewają się spokojnie do rzeki. Nikt, ale to absolutnie nikt, oprócz nas i przewodnika, nie przejmował się tą sprawą. Zdawali się nie rozumieć problemu.

W Agats, jednym z większych miasteczek Asmatów, niedaleko Zatoki Flamingów znajdował się nasz hotelik. Miasteczko małe, ale na tyle ważne, że zjawiali się w nim przedstawiciele lokalnych władz i nocowali w tym też, jedynym zresztą, hotelu. Tutaj zobaczyliśmy rzecz niezwykłą. Kubeł na śmieci. Duży plastikowy kubeł, zamykany, takie jak stoją przed naszymi domami. Różnica była tylko jedna,chociaż kubły były dwa, śmieci się w nich nie segregowało. I tak wspaniale, że w ogóle były.

Na pokrywie znajdowała się instrukcja obsługi takiegoż kubła. Narysowane było dokładnie co trzeba zrobić z odpadem. Tu zobaczyliśmy już wyraźny postęp. Uczyli jednak odpowiedzialności za środowisko naturalne. Automatycznie wszystkie nasze śmieci wrzucaliśmy do pojemników. Nasz przewodnik, widząc, jak skrzętnie  wszystko tam wyrzucamy zadał nam najdziwniejsze dla nas pytanie:

-po co to robicie? – nasze zdziwienie nie miało granic, gdyż był to człowiek raczej o europejskich pogladach i europejskim standardzie świadomości.

-?????

-no, po co to robicie?- powtórzył jak echo

-a po co stworzono takie pojemniki? – zapytaliśmy, nie bez złośliwości

-no tutaj to sam nie wiem właśnie -odrzekł ze spokojem

-co masz na myśli?

-wy wrzucacie, i dobrze, jest instrukcja obsługi na pokrywie, i dobrze – zaczął nieco mrocznie – tylko co się dzieje z tymi śmieciami jak kubeł się zapełni?

-no… no, jak co? – zawiesiliśmy się

-no właśnie, i tu leży pies pogrzebany: o p r ó ż n i a j ą

-no tak się chyba robi, prawda?

-tak, tak się robi. Ale oni opróżniają je do wody!

-do……. g d z i e?

-do wody -powtórzył spokojnie – tu, pod te pomosty wyrzucają ich zawartość -pokazał ręką na ogromne dywany plastikowe pływające po powierzchni wody – do tej rzeki, a potem puste stawiają na miejsce.

-ale…- zaczęliśmy nieśmiało

-a kto tu przyjeżdża? Jaka śmieciarka? Kto ma to wywozić i dokąd?

Popatrzylismy na siebie i poszliśmy przygotować sobie po dużym kubku czarnej jak smoła, mocnej kawy. Tylko tyle mogliśmy zrobić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s